Tłumaczę język ludzki na techniczny. Rozmowa z Wojtkiem, Analitykiem Systemów w AUCTANE

Tłumaczę język ludzki na techniczny. Rozmowa z Wojtkiem, Analitykiem Systemów w AUCTANE

5 lat w tym samym dziale, w tym samym zespole i na tym samym stanowisku. Czy taka praca może się nudzić? W tym roku swoje piąte urodziny w AUCTANE świętuje Wojtek, który z powodzeniem rozwija się jako Principal Systems Analyst w zespole Dragons. Jak wspomina początki, co go u nas trzyma i co sprawia, że nie myśli jeszcze o zmianie stanowiska? Zapraszamy do lektury.

Wojtku, wiemy, że jesteś z nami od 5 lat i od chwili, kiedy przyszedłeś do nas, pracujesz w dziale developmentu. Powiedz na początek, czym się dokładnie zajmuje Twój zespół.

Nasze zadanie jako zespołu polega na opiece nad aplikacjami i serwisami. Pod naszą opieką znajdują się bardzo różnorodne produkty, z jednej strony mamy dużą aplikację monolityczną, stworzoną dawno temu, a z drugiej strony – sporo mikroserwisów. Oczywiście opieka nad jednym i drugim się różni, natomiast nasze zadanie polega na tym, by utrzymywać te wszystkie produkty przy życiu oraz żeby implementować nowe funkcjonalności, które są niezbędne, byśmy mogli iść z duchem czasu i pozostawać konkurencyjni na rynku podobnych produktów.

W swoim zespole pracujesz na stanowisku Principal Systems Analyst. Przetłumacz, proszę, na język polski, co to oznacza 😉

Analityk Systemowy to osoba, która stoi między ludźmi zlecającymi nam różne rzeczy, czyli między interesariuszami a naszymi programistami. Takie zlecenie przychodzi do nas od innych zespołów, bo w chwili, kiedy pojawia się potrzeba, by zaimplementować nowe rozwiązanie, niezależnie czy jest to zainicjowane przez nasz zespół czy klienta jako użytkownika naszej platformy, najpierw takie zlecenie przechodzi przez odpowiednie działy w firmie, i dopiero na końcu trafia do nas jako zadanie.

Moja rola, mówiąc bardzo potocznie, sprowadza się do tego, że tłumaczę zagadnienia z języka ludzkiego, czyli z języka naturalnego na język techniczny, język komputerowych nerdów (śmiech). Ta komunikacja idzie oczywiście w obie strony, czyli przekładam na język techniczny, ale zdarza się też, że tłumaczę w drugą stronę. Na przykład, kiedy tworzę dokumentację do któregoś z serwisów albo kiedy demonstrujemy coś osobom, które niekoniecznie są techniczne, bo ich rola w naszej organizacji polega na znajomości kontekstu biznesowego, a nie na wiedzy o tym, jak daną funkcjonalność zaimplementować.

Przeczytaj również: Zmiany są dobre, stymulujące. O rekrutacji wewnętrznej w AUCTANE opowiada Ela z działu Customer Support

5 lat przekładania i tłumaczenia. Czy taka praca się w końcu nie nudzi?

Nie. Zabrzmi to może bardzo korporacyjnie, ale w mojej pracy każdy dzień jest inny, przynosi nowe rzeczy, praktycznie nie ma dwóch takich samych dni. To jest też specyfika mojego zespołu, że trafia do nas bardzo dużo różnorodnych zagadnień, co pewnie nie jest regułą w przypadku innych zespołów. Trzeba też dodać, że praca w AUCTANE to moja pierwsza praca w IT. Nie miałem nigdy wcześniej styczności z tą branżą i nie posiadam też w tej dziedzinie wykształcenia. Wielokrotnie w trakcie pracy spotykałem się z zagadnieniami, które były dla mnie czymś nowym, o których nie słyszałem nigdy wcześniej. Będąc w takiej sytuacji, trudno popaść w rutynę.

Widzę też z biegiem czasu postępy. Pamiętam początki, kiedy moim zadaniem było przygotowywanie notatek ze spotkania i musiałem zapisywać niektóre pojęcia fonetycznie, żeby je później wygoogle’ować (śmiech). Mimo że radzę sobie z językiem angielskim, branża IT ma swój specyficzny slang. Nie bez przyczyny mówi się też o językach programowania, bo to faktycznie są języki, których trzeba się po prostu nauczyć. Niektóre pojęcia zostają spolszczone, są odmieniane i brzmią jak język obcy. Pamiętam gdy na jednym ze spotkań w pierwszym tygodniu mojej pracy, ktoś rzucił, że w pewnym miejscu w kodzie trzeba będzie zrobić „trajkecza”. Musiałem to pojęcie zapisać fonetycznie i dopiero później sprawdziłem, że zbitka składa się z dwóch poleceń – 'try’ oraz 'catch’. Czegoś co należy do elementarza każdego programisty.

Było to jedno z doświadczeń, które doprowadziło mnie do wniosku, że żeby wykonywać tę pracę dobrze, sam muszę się nauczyć programowania. Przynajmniej w takim stopniu, żeby zrozumieć ten język, nauczyć się nim posługiwać, mówić w języku programowania, a czasami nawet pisać.

Wspominasz swoje początki, więc cofnijmy się w czasie. W jaki sposób trafiłeś do AUCTANE? Znałeś firmę wcześniej, czy natknąłeś się na nas dopiero w procesie rekrutacyjnym?

Wiedziałem już co nieco o firmie, głównie od znajomych, którzy się tu zatrudnili. Rozmawialiśmy o tym, jak im się podoba w AUCTANE, ale tylko w kontekście towarzyskim. Mówili, że to dobre miejsce, ciekawe, opowiadali różne anegdoty, więc wiedziałem, że na mapie pracodawców w Zielonej Górze jest takie miejsce i że jest ono interesujące. Sam też zacząłem się interesować tematem programowania, co w tamtym momencie mojego zawodowego życia wynikało raczej z faktu, że zaczynałem się trochę nudzić i szukałem dla siebie czegoś nowego, jakiejś możliwości rozwoju. Doszedłem wtedy do wniosku, że muszę wnieść trochę świeżego powietrza do mojego życia i wiedziałem, że zmiana pracy może być taką rzeczą.

Jestem jednak introwertykiem i rozmowy rekrutacyjne mnie stresują. Ale ponieważ uznaję zasadę, że w takich sytuacjach najlepiej się wyeksponować na czynnik stresowy, postanowiłem, że podejdę do rekrutacji na zasadzie oswojenia się, zdobycia nowych doświadczeń. W tym samym momencie AUCTANE samo się do mnie odezwało, więc pomyślałem, że będzie to dobra okazja, by poćwiczyć, bez presji, że muszę dostać tę pracę. Po dwóch rozmowach otrzymałem ofertę i wtedy dopiero stanąłem przed dylematem (śmiech). Czasami tak jest, że walczą w Tobie dwie natury. Jedna chciałaby iść do przodu, druga trzymając za koszulę, mówi: zostań w swojej strefie komfortu, tu jest tak wygodnie.

Przeczytaj również: Jedyną pewną jest zmiana. Rozmowa z Marzeną, QA Engineer, która jest z nami 10 lat

Na szczęście postanowiłeś posłuchać tej pierwszej.

Tak, podjąłem decyzję o zmianie pracy i nie żałuję, bo okazała się dla mnie rozwijająca w wielu aspektach. Z jednej strony, jak już mówiłem, uczę się nowych rzeczy, a z drugiej, poznaję też inny wymiar pracy. W mojej poprzedniej firmie otoczenie było inne, też było międzynarodowe, ale jednak inne. Była też inna atmosfera, trochę bardziej oficjalna. W AUCTANE jest mniej formalnie, luźniej, swobodniej, co na pewno sprzyja też rozwojowi.

Czyli wszystko się złożyło w jedną układankę i trafiłeś do nas. Czy myślisz już o swojej przyszłości, zmianach, jakie chciałbyś wprowadzić czy jest Ci dobrze tu, gdzie jesteś?

Jestem dość specyficzną osobą, jeśli chodzi o kwestie zawodowe, bo nigdy nie miałem jakiegoś sztywnego planu na karierę. Dlatego trudno mi zawsze odpowiadać na pytanie, gdzie widzę siebie za 5 lat. Staram się pozostać otwartym, obserwować to, co się dzieje dookoła, co sprawia mi przyjemność. Odkryłem w ten sposób, że obcowanie z kodem jest taką rzeczą. Analiza kodu, próba rozgryzienia, jak to działa i zaproponowanie rozwiązania to coś, co mnie bardzo relaksuje. W moim zespole korzystam z innych umiejętności, mam też wokół siebie profesjonalistów, którzy są o wiele lepsi, jeśli chodzi o pracę z kodem, ale kiedy tylko pojawia się okazja, podejmuję się zadań, które umożliwiają mi również rozwój w tym kierunku. Więc może to będzie kolejny krok, by tych zadań, związanych z kodowaniem, było jednak więcej.

Póki co, płynę dalej przed siebie. Płynę, nie dryfuję, bo płynie się w określonym kierunku, nawet jeśli nie do końca wszystko jest zaplanowane i czasami trzeba zmienić styl pływacki. Na pewno jest to lepsze niż dryfowanie, czyli kiedy to inni podejmują decyzję za mnie, tego staram się unikać.

W takim razie życzymy pomyślnych wód i wiatrów, abyś zawsze płynął w tym kierunku, który będzie przynosił Ci satysfakcję i przyjemność. Dziękujemy za rozmowę.

Dziękuję.

Inne aktualności